środa, 27 października 2010
... buty, czapka…tylko nie apaszka...
dziś środa, najbardziej zwariowany dzień mojego tygodnia … J ma zajęcia teatralne, G szkołę muzyczną … więc ja mając trochę czasu postanowiłam zrobić T zakupy … wykorzystując to , że był ze mną … miały być kupione buty … które kupiliśmy, chociaż T baaaaardzo chciał takie trampki rozmiar 36 … już raz mu kupiłam korki do piłki nożnej o kilka numerów za duże … teraz się nie poddałam …
potem przyszła kolej na czapkę i szalik, zamiast szalika wypatrzyłam świetną apaszkę z polarku na rzepa … ale T zrobił minę smutnego psiaka … potem popatrzył mi w oczy głęboko i powiedział …
„mami, tylko dziewczyny noszą apaszki”
ta co prawda był chłopięca … ale małego nie przegadasz
… bo T to prawdziwy facet! …
wtorek, 26 października 2010
... dedal i ikar ...
G przyszła do mnie z prośbą …”mamuś sprawdź mi wypracowanie z polaka”
przeczytałam temat … „ dedal i ikar, który z bohaterów mitu podoba ci się bardziej”…
wypracowanie napisane poprawnie, bez błędów … dumna z córy jestem …ale, zakończenie ...
pocz. cytatu
„ i to właśnie nim chciałabym być, ikarem, który brał z życia to co najlepsze.”
koniec cytatu
… doprowadziło do gorącej międzypokoleniowej dyskusji na w/w temat …
nie chodzi tu o przebieg owej dyskusji, ale o sam fakt … nie było – mamo ty się nie znasz, mamo dedal był ramolem, ikar robił co chciał … moja G powiedziała „ mamuś, dałaś mi do myślenia …” a potem „mamuś wiesz co, ten Ikar był beznadziejny … przecież nie miał pojęcia o życiu, wyfrunął jak młody ptak, wolny, szczęśliwy … ale nie słuchanie starszych doprowadziło do tragedii … co prawda jest mi bliższy wiekiem i młodzieńczym szaleństwem, ale nie wolno z niego brać przykładu”
… mam nadzieję, że G zapamięta sobie ten mit …
sobota, 2 października 2010
...przemeblowanie...
…nie należy zmieniać ustawienia mebli w sypialni, nie informując o tym małżonka ślubnego … który wraca późno z pracy…, a potem jeszcze ogląda TV i do spania idzie po północy…
ale miałam ubaw w środku nocy… coś walnęło, coś huknęło …małżonek ślubny na podłodze siedzi i klnie pod nosem … bo łóżeczko nie tam gdzie do tej pory byłoJ
jak tylko sobie wyobrażę mojego małżonka ślubnego, jak pewien obecności łóżka tam gdzie do tej pory stało, siada na nim … i zamiast miękkiego materaca, czuje tylko stłuczony tyłekJ … parskam śmiechemJ
dziś niedziela, może będzie piękna, słoneczna … a taka się zapowiada, może po południu pojedziemy do krakowa, bo T bardzo chce smoka wawelskiego za uchem podrapaćJ
…obiad ma być na 12-tą…
Subskrybuj:
Posty (Atom)