Wczoraj pewien mężczyzna, w wieku powiedzmy średnim, mocno średnim powiedział w żartach ..." a i tak będę rozpowiadał, że pewna fajna smarkula jest w M., ale mnie nie chce". Sprawa tyczyła się wieku mojego, moich dzieci i pewnej ślicznej kremowej sukienki, którą w owym momencie miałam szczęście mieć na sobie.
I tak:
smarkula - moja mam powiedziała, że mając trzydzieści kilka lat, czuła się jeszcze dzieckiem, niedojrzałym - chociaż życie przynosi tyle trudności. Jak ja się czuję będąc matka nastolatek??? No tak, jeszcze bardzo młodo, w pewnym sensie jak moje córki. Na pewno mam z nimi dobry kontakt i pewne tematy przychodzą mi znaczniej łatwiej niż mojej mamie, nawet jak miała to 10 lat więcej niż ja teraz.
fajna - nie wiem czy jestem fajna, ale też przypuszczam, że ów pan słowem "fajna" miał na myśli coś innego, niż mój syn, kiedy mi mówi gdy czegoś bardzo chce - "mamo, ty taka fajna jesteś". Wracając do owego pana, bądź co bądź w wieku mojego ojca, fajna jestem. Szczególnie jak wstaję rano, staję przed lustrem wyprostowana jak struna, z wciągniętym brzuchem ... z profilu jestem całkiem fajna;)
kremowa - uwielbiam ten kolor latem, gdy moja skóra ma delikatną opaleniznę. Czuję się wówczas bosko.
sukienka - mam taką ulubioną. Ma piękny dekolt z przodu i z tyłu.
Właściwie zagoniłam się w ślepy zaułek. Muszę pomyśleć.
Do zobaczenia