wtorek, 22 lutego 2011

...ach...do duszy ...

pocieszam się tylko tym, że przystojny pan w telewizorze powiedział ... zima odejdzie 10 marca ... 
mam dosyć mojego płaszcza ... już nie chcę go widzieć, jest wredny, paskudny i ... fioletowy:)... mechaci się i wygląda niechlujnie!

nie kupię innego, bo zapowiedziałam sobie ... w tym płaszczu przechodzę zimę 2010/2011 ... tylko czy miałam na uwadze zimę, która zacznie się w 2011 roku??? :)

zaplanowałam, że kilosów trochę zrzucę ... nawet mi się to pomalutku udaje .... i stwierdziłam, że jak posmaruje swoje cielsko balsamem brązującym to wygląda zupełnie niczego sobie:)

........................

mam kilka spraw, które mnie przerastają ...nie wiem, jak postąpić, by mądrze było ...  bym na zołzę nie wyszła 
sprawy owe tyczą się  mej 13-i-pół-letniej latorośli...nic sobie nie robi z zakazów moich i ślubnego małżonka mego... niby tak, niby główką pokiwa, niby mamo....tato - rację macie, ale i tak robi swoje....bo nam chyba brak konsekwencji w działaniu...
po wywiadówce uznaliśmy ...żeby G sama wybrała sobie z czego zrezygnuje w ramach kary za oceny dalekie od ideału....miało nie byc przez miesiąc tv, mp3 i kuchnia posprzątana, a tu nici ...G przed tv siedzi i pierdoły ogląda.... kreskówki jakieś ...co prawda mp3 mi oddała, ale co z tego jak wiecznie łazi z słuchawkami na uszach, bo na komórce ma mp3 ...mam wrażenie, że śmieje mi się w twarz... co mam zrobić...?

G szybko się nudzi, nie ma jakiegoś zainteresowania wielkiego, niby tenis stołowy... był....niby gitara .... była...książki czyta, ale tylko to co lubi ... lektury nie zdzierży... czasami takim tekstem do nas, rodziców szczeli, że w pięty nam idzie ...

chciałabym być przyjaciółką mych córek....chciałabym wierzyć, że wiedzą o tym....chciałabym by przychodziły do mnie z każdym problemem... bo przecież ja też miałam 14 lat...może faktycznie w innym świecie byłam wychowana, ale pewne zachowania i relacje nie powinny aż tak bardzo się zmienić...

... trudno być rodzicem ...

poniedziałek, 21 lutego 2011

... mamo, jak się buduje dom?

T przyszedł do mnie zatroskany, " mamo, a jak się buduje dom?" ... 
- no nie wiem synku, takie sprawy to wiedza faceci, musisz pogadać z tatusiem
po chwili
- mamuś, a jak synek dorośnie to musi sie ożenić i wybudować dom? ... i będzie miał dzieci, i będzie w tym domu mieszkał ze swoją rodzina?
- tak syneczku, zazwyczaj dzieci jak dorastają to wyprowadzają się z domu rodziców i mieszkaja z własną rodziną
- a ja bedę miał dzieci???
- myślę, że tak synku:)
- mamo,  ( oczy T zrobiły się mokre) ... a z kim ja się ożenię, jak wszystkie mamusie już mają mężów?!

... zdębiałam

- syneczku, przecież te mamusie są już dorosłe, a ty jesteś jeszcze mały ... ożenisz się z jakąś fajną dziewczyną, może to będzie koleżanka z przedszkola ... ale jak już będziecie dorośli
( szczerze powiedziawszy nie wiedziałam co powiedzieć)

T rozpogodził się...a nazajutrz po przedszkolu mów do mnie:

- mamuś bo Madzia nie chce żebym był jej mężem, woli żeby jej mężem był Radek...

... mój syn woli chuchać na zimne i już za wczasu się oświadczył... niestety dostał czarna polewkę :)

... dzięki Bogu ... póki co nic sobie z tego nie robi:)


Obserwatorzy