T przyszedł do mnie zatroskany, " mamo, a jak się buduje dom?" ...
- no nie wiem synku, takie sprawy to wiedza faceci, musisz pogadać z tatusiem
po chwili
- mamuś, a jak synek dorośnie to musi sie ożenić i wybudować dom? ... i będzie miał dzieci, i będzie w tym domu mieszkał ze swoją rodzina?
- tak syneczku, zazwyczaj dzieci jak dorastają to wyprowadzają się z domu rodziców i mieszkaja z własną rodziną
- a ja bedę miał dzieci???
- myślę, że tak synku:)
- mamo, ( oczy T zrobiły się mokre) ... a z kim ja się ożenię, jak wszystkie mamusie już mają mężów?!
... zdębiałam
- syneczku, przecież te mamusie są już dorosłe, a ty jesteś jeszcze mały ... ożenisz się z jakąś fajną dziewczyną, może to będzie koleżanka z przedszkola ... ale jak już będziecie dorośli
( szczerze powiedziawszy nie wiedziałam co powiedzieć)
T rozpogodził się...a nazajutrz po przedszkolu mów do mnie:
- mamuś bo Madzia nie chce żebym był jej mężem, woli żeby jej mężem był Radek...
... mój syn woli chuchać na zimne i już za wczasu się oświadczył... niestety dostał czarna polewkę :)
... dzięki Bogu ... póki co nic sobie z tego nie robi:)
Hehe.... nieźle... ale jak Ci podrośnie to dopiero zobaczysz...
OdpowiedzUsuń